Skazani na Shawshank – dzieło wybitne?

Pomimo swojego klasycznego statusu, Skazani na Shawshank nie jest całkiem świetnym filmem.

Satyryk William Donaldson, piszący w swoim Słowniku Gwiazd Narodowych, określił Stephena Fry’a jako „głupiego człowieka, jak to jest inteligentny człowiek”. Jest to genialny quip, ale obładowany wystarczającą ilością prawdy, by naprawdę użądlić – i tym samym film Skazani na Shawshank można by opisać jako wszech czasów ulubiony film ludzi, którzy nie widzieli zbyt wielu.

Podnoszący na duchu dramat więzienny Franka Darabonta jest na szczycie 250 najlepszych list przebojów w Internet Movie Database, na które głosują użytkownicy strony internetowej, od 2008 roku – jedno miejsce nad ojcem chrzestnym i 58 nad Vertigo, największym filmem wszechczasów, triangulowanym w zeszłym roku w międzynarodowym sondażu przeprowadzonym przez magazyn Sight & Sound. Ci sami krytycy okazali niewiele miłości do twórczości Darabonta: przeciwko 191 głosom Vertigo, Skazani na Shawshank otrzymał tylko jeden głos.

Dlaczego tak powinno być? Film Darabonta to przystojna, dobrze zagrana opowieść o fizycznym uwięzieniu i duchowej ucieczce – trudno powiedzieć, że jest to produkt hollywoodzki. Był to pełnometrażowy debiut fabularny węgierskiego reżysera, zaadaptowany jako dzieło miłości z opowiadania Stephen King Rita Hayworth i Shawshank Redemption, a jego premiera odbyła się w 1994 roku i została dobrze przejrzana.

Odebrana mądrość głosi, że film był klapą kasową, ale ta narracja nie do końca trzyma się kontroli: po powolnym starcie odzyskał swój budżet w USA i zajął 2,3 mln funtów w Wielkiej Brytanii – ledwie rekordowy, ale w żadnym razie nie katastrofalny. Został również nominowany do siedmiu Oscarów, w tym do Best Picture i Best Actor za bogatą prażoną karierę Morgana Freemana jako Ellis Redding, weteran w więzieniu Shawshank State Prison, który pod jego skrzydłem bierze Andy Dufresne Tima Robbinsa.

Być może powodem, dla którego uważamy Skazani na Shawshank za niedoceniony w swoim czasie, jest fakt, że w 1994 roku kultura filmowa była zdominowana przez dwa bardzo nowe filmy: Forrest Gump Roberta Zemeckisa, który cyfrowo wprowadził Tomkaanksa do 40 lat historii USA, oraz Pulp Fiction Quentina Tarantino, snappy, scrappy zwiastun nowego amerykańskiego kina niezależnego.

W jaki sposób staromodne więzienie mogłoby się zmierzyć z konkurencją? Król opisał swoją oryginalną historię jako napisaną „w ziarnistej, starej pleśni Warner Bros/Jimmy Cagney’a”, a w wersji filmowej miód Rogera Deakinsa i zdjęcia w tonie smoła z pewnością wzmacniają antyczny nastrój. Odkupienie Shawshank nie było po prostu rozrusznikiem rozmowy: nie złamało zasad, nie zapoczątkowało rewolucji, nie ukoronowało ruchu, nie zmieniło biznesu. To była po prostu dobra historia, dobrze opowiedziana, i to było prawie wszystko, co można było o niej powiedzieć.

A jednak, jeśli chodzi o rzeczywisty biznes tego, co dzieje się z reputacją filmu po jego teatralnym debiucie – ten mistyczny proces studia nazywają „word-of-mouth” – dobre historie, dobrze opowiedziane liczą się za dużo. Widzowie, którzy pojechali do kina Forrest Gump and Pulp Fiction, spędzili 1995 r. nadrabiając zaległości z Skazani na Shawshank na wideo, a następnie polecając je swoim przyjaciołom, którzy wynajęli je w następnym tygodniu.

Czy może to być kluczowa część apelu filmu? Niewielu z nas pamięta, że kiedykolwiek sprzedano Skazani na Shawshank: odkryliśmy go głównie pod własną parą, co sprawia, że nasz związek z filmem Darabonta czuje się cenniejszy i bardziej osobisty niż, powiedzmy, Forrest Gump, którego premiera była wydarzeniem medialnym mierzalnym w skali Richtera.

Prawie 20 lat później, jeden z głównych punktów spornych wciąż zajmuje miejsce: to schmaltzy hollywoodzkie zakończenie, opór Darabonta, ale nalegał na to firma produkcyjna, Castle Rock Entertainment. Reżyser chciał zniknąć na czarno po tym, jak Red wspina się na autobus, z tą sensacyjną ostatnią linią wiszącą: „Mam nadzieję, że uda mi się to zrobić za granicą. Mam nadzieję, że zobaczę mojego przyjaciela i podam mu rękę. Mam nadzieję, że Pacyfik jest tak samo niebieski jak w moich marzeniach. Mam nadzieję”.

Do tej pory cała historia była popychana nadzieją, a usunięcie jej w ostatniej chwili, nawet poprzez jej spełnienie, to kradzież wiatru z żagli filmu. Shawshank Redemption to prawie wspaniały film, ale nie do końca; jego status klasyka wydaje się jednak zapewniony.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *