Hotel Artemis

Po tym, jak praca w banku pójdzie źle, dwóch braci otwiera się w szpitalu dla kryminalistów, w którym pracują tylko jego członkowie. Ale chociaż są bezpieczni przed zamieszkami na ulicach poniżej, ich współpacjenci mogą okazać się jeszcze bardziej niebezpieczni.

Przyszłość może nie być napisana, ale reżyserski debiut Drew Pearce’a przewiduje tragiczne konsekwencje dla kontynuacji naszej obecnej drogi. Post-Trump America of Hotel Artemis, założony za dekadę, nie jest miejscem szczęśliwym. Mur jest w górze, a susza wróciła do Kalifornii, co prowadzi do przyszłości, w której zasoby czystej wody są prywatyzowane. Bogaci go mają, biedni nie – i tak rozpoczynają się najgorsze zamieszki, jakich kiedykolwiek doświadczyło LA.

O wiele powyżej przemocy na ulicach znajduje się Hotel Artemis – niegdyś okazały pałac hollywoodzkiej gościnności złotego wieku, obecnie szpital dla kryminalistów prowadzony przez „Pielęgniarkę” (Jodie Foster) i jej uporządkowany/ciężki Everest (Dave Bautista). Goście dzisiejszego wieczoru: bracia Waikikiki (Sterling K. Brown) i Honolulu (Brian Tyree Henry), zabójca z Nicei (Sofia Boutella) i handlarz bronią Acapulco (Charlie Day).

Największą siłą filmu jest jego oprawa. Piętro penthouse’u, które zajmuje szpital, jest bogate w atmosferę wyblakłej chwały hotelu – poduszki pokryte krwią noszą logo Art Deco, podczas gdy obecnie – grime murale z lat dwudziestych XX wieku przedstawiają cele podróży wakacyjnych, które przywołują na myśl dystopijną przyszłość, w której ludzie tęsknią za lepszymi dniami przeszłości. I to właśnie w tym pełnym napięcia scenariuszu „zamkniętego pokoju” jego goście są zmuszeni do istnienia i interakcji, bezpiecznych od zamieszek poniżej (ale może nie między sobą). Wszystkie mają tajemnice i ukryte programy, z których nie wszystkie są kompatybilne. To właśnie z tymi wymianami w tej ciasnej przestrzeni Hotel Artemis jest w swojej najbardziej fascynującej formie – niełatwe trucki utrzymują spokój, ale to nie ten, który prawdopodobnie będzie trwał.

I, oczywiście, że tak nie jest. Ranny i przychodzący jest właścicielem hotelu – władcą kryminalnym Wilka Króla Wolfa z LA (Jeff Goldblum). Na zewnątrz uroczy (oczywiście – jak Jeff Goldblum mógł być czymś innym niż?), nie jest człowiekiem, z którym można się splątać, co utrudnia życie braciom, którzy wcześniej w ciągu dnia przekręcili od niego 17 milionów dolarów wartości diamentów. (Kara za kradzież od niego? Śmierć. Bez wyjątków.) To jego zbliżające się przybycie napędza wiele napięcia – nie tylko dlatego, że jego syn i różne kolesie są gniewnie biwakowane przed drzwiami bezpieczeństwa, aby „zarezerwować” ostatnią salę szpitalną, zaprzeczając zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. I choć nie jest to film, który jest ciężki w działaniu, to jednak kiedy przychodzi czas, jest umiejętnie realizowany.

A potem Jodie Foster. Całkiem zbyt rzadka obecność na ekranie, daje ona spektakl skarbowi – twardy na powierzchni, ale oddający niewzruszony smutek, gdy Pielęgniarka nadal opłakuje swojego długo zmarłego syna. Związana z hotelem przez agorafobię, istnieje wyłącznie wśród rozkładającego się wnętrza hotelu, tęskni za szczęśliwszymi dniami swojej przeszłości. Foster, bijące serce filmu, zapewnia głębię i patos, i jest istotnym kontrapunktem dla hałaśliwej przestępczości, która istnieje wokół niej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *